Według Agnieszki Żuławskiej-Umedy haiku jest obrazkiem-szkicem, który notuje aktualny stan jakiegoś wycinka świata w sposób najpełniejszy, ponieważ oddaje jego barwę, muzykę, nawet zapach i całą otaczającą go atmosferę. Tworzone jest przez chęć świadomego przeżycia momentu teraźniejszego. Zrodziło tę poezję umiłowanie duchowej samotności i jednocześnie umiłowanie życia, którego każdy moment, bogaty w uczucia i obrazy tak szybko ginie w przeszłości. Jest odkryciem i nowym spojrzeniem na to co oferuje nam świat.

 

 

samotni jak ja

usiądźmy przy herbacie

pora wyruszyć

 

 

 

cisza głęboka

z Małego Stawu tylko

kamień wystaje

 

 

 

pisze te haiku

może ten deszcz za szybą

brak atramentu

 

 

 

setki lat budda

przed deszczem się nie kryjąc

niewzruszony

 

 

 

 

zgnieciona pościel

widzę po niej jak spał tam

może i niedzwiedź

 

 

 

nademną włosy

wino zmieszało myśli

jeszcze pamiętam

 

 

 

w kącie pokoju

kolorowe światełka

i zapach lasu

 

 

 

ostatnie naście

stukot szyn-nareszcie coś

zdumiewające

 

 

 

czy to tak dawno

nie otrzymane listy

śni, że je czyta

 

 

 

w te dni deszczowe

myślę, czy wszystko musi

odejśc w niepamięć

 

 

 

już po burzach

najgłębsze wnetrze dłoni

płynie po plecach

 

 

 

zachodzi słońce

nie trzeba mi nic więcej

stoję i leję

 

 

 

zgrabiałe dłonie

dotkneły pustej czarki

i ona chłodna

 

 

 

nagle krzykną ptak

w ciszy lesnych ostępów

burząc mój spokój

 

 

 

pożółkłe zdjęcia

gdzieś na półkach stoją już

nieobecni

 

 

 

opadły liście

drzewa ogołocone

płaczą cichutko

 

 

 

spalone trociczki

chciałem wziąć i wyrzucić

rozsypały się

 

 

 

kawałek kredy

przed szkolną tablicą

błyskawica

 

 

 

tego roku

wiosną wśród drzew rozkwitły

parasole

 

 

 

zmieniam patyki

w szary popiół ogniska

płaczą żałośnie

 

 

 

raz jeszcze poczuć

smak tamtej herbaty

być w tym pokoju

 

 

 

piątego grudnia

cóż ja wtedy robiłem

te długie noce

 

 

 

to i nic więcej

tylko przez jedną chwilę

błękitne niebo

 

 

 

opadły liście

niepotrzebne już drzewom

czekają na śnieg

 

 

 

wisząca kropla

waha się

przed upadkiem

 

 

 

ciemne chmury

moje myśli przygniata

pusty potfel

 

 

 

samotność

w mojej pocztowej skrzynce

same reklamy

 

 

 

zrywam się nagle

na dźwięk telefonu

znowu nie ten

 

do głównej